To że każdy jest czyjąś rodziną, że mężczyzna stał się kobietą i że każdy się zna jest trochę jak z brazylijskiej telenoweli. Sama postać pani aspirant jest może nie wkurzająca, ale na pewno wszechwiedząca. A pan komisarz z kryminalnych jest niestety przy niej mało inteligentny. Za to bardzo przystojny i mimo że się zarzeka, wskakuje mu do łóżka. Ten wątek też mi nie leży. Sztuczne dialogi, takie szczeniackie podloty. Nie mój klimat. Plus za sam pomysł, ale... Za dużo tych zawrotnych zwrotów akcji, tego zaskakiwania i tej idealnej pani bogatej, która nie musi pracować, ale jednak to robi, wszędzie się wtrąca i wymądrza. No może przesadziłam, ale jednak inni wypadają przy niej jak mało rozgarnięci. Intryga trzyma w napięciu, reszta to napięcie osłabia. Kończy się tak że nic nie wiadomo.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz