środa, 30 października 2013

Karnawałowych bali czy balów?

Ostatnio, robiąc korektę tekstu, natrafiłam na zdanie "Zbliża się sezon bali karnawałowych". Trochę mnie to rozśmieszyło. Oczyma wyobraźni widziałam drewniane bale, karnawałowo udekorowane. Po chwili, doszłam do wniosku, że autor nie zdawał sobie sprawy, jak poważny błąd popełnił. Forma, której użył całkowicie zaburzała komunikację. 

Postanowiłam zapytać znajomych, która z form jest poprawna: sezon karnawałowych balów czy sezon karnawałowych bali. Garstka z nich oburzyła się, że zadaję im tak banalne pytanie. Reszta wahała się, którą formę wybrać ...


Zasada jest prosta:

Gdy mówimy o balach karnawałowych, używamy formy BALÓW
www.sylwesteroferty.p


Natomiast, gdy mamy na myśli bale drewna, mówimy BALI.
www.bank-zdjec.com



niedziela, 27 października 2013

Ona już nie wróci, Hans Koppel

Zastanawialiście się kiedyś, jakby to było oglądać swoje życie na ekranie monitora? Sprawdzić co robi rodzina, najbliżsi w danej chwili? Ylva doświadczała tego przez ponad półtora roku. Na ekranie telewizora oglądała jak jej rodzina zmaga się z bólem po jej utracie. 

Młoda kobieta wracając z pracy wsiadła do samochodu, którego kierowca oferował podwiezienie do domu. Już nikt więcej jej nie zobaczył. Mąż początkowo myśląc, że kobieta jest u kochanka, nie angażował się w poszukiwania. Jednak nikt jej nie widział. Wyszła z pracy i ślad po niej zaginął! Wielomiesięczne poszukiwania nie przyniosły żadnego rezultatu, nie znaleziono ani kobiety, ani jej ciała. A najgorsze, że policja podejrzewała tylko jej męża! Typowa rodzinna tragedia spowodowana impulsem. Wielokrotnie zdradzany i poniżany nie wytrzymał... Ukrył ciało, a następnie odgrywał rol zrozpaczonego i kochającego męża. Prawda okazała się jednak dużo bardziej przerażająca. 

Kobieta przez wiele miesięcy była brutalnie gwałcona i wykorzystywana. Zamknięta w dźwiękoszczelnej piwnicy, 10 metrów od własnego domu oglądała na ekranie monitora jak jej mąż i córka rozpaczliwie próbują ją odnaleźć i jak z czasem jej miejsce zajmuje inna kobieta. Przyzwyczajona do swojego oprawcy, zdała sobie sprawę. że będzie żyła tak długo, jak będzie dla niego atrakcyjna i przydatna. Stroiła się i malowała, a gdy mężczyzna przez kilka dni jej nie gwałcił czuła się samotna. Przetrzymywana w malutkim pomieszczeniu tęskniła za kontaktem z człowiekiem, jakimkolwiek kontaktem... A gdyby tego było mało, jej mąż początkowo nie mogąc poradzić sobie z jej brakiem chodził na terapię do psychiatry, nie wiedząc, że własnie ten psychiatra kryje się za zniknięciem jego żony... 

Dlaczego wybrał akurat ją? Co doprowadziło znanego i szanowanego lekarza do tak brutalnych czynów? Okazało się, że Ylva wcale nie była taka święta jak wszyscy myśleli. A psychiatra po prostu wyznawał zasadę oko za oko, ząb za ząb. Wiele lat temu jego córka została trzykrotnie zgwałcona na oczach Ylvy przez jej bliskich kolegów. Co więcej, Ylva zagroziła, że gdy dziewczyna komuś o tym powie, rozpowiedzą, że jest zwykłą dziwką, zaliczającą kilku chłopaków jednej nocy. Dziewczyna nie mogąc uporać się z tym psychicznie, popełniła samobójstwo. 

Książka przerażająca i genialna jednocześnie. Doskonała pod względem psychologicznym, obrazująca syndrom sztokholmski. Pełna nierozstrzygalnych dylematów moralnych. Czy można winić męża, że tak szybko próbuje  ułożyć sobie życie po zaginięciu marnotrawnej żony? Czy czytelnika może oburzać jego euforia wiążąca się z zakochaniem, podczas gdy jego żona kawałek od domu jest brutalnie gwałcona? Przecież to ona go zdradzała i oszukiwała, to ona traktowała związek z nim jak nudny obowiązek. A jednak mężczyzna bardzo szybko zrezygnował z poszukiwań i to może denerwować bardziej niż jej zdrady! Kto jest tym złym? Kobieta, która "pokutuje" za swój szczeniacki wybryk? Czy zrozpaczony ojciec, który próbuje pomścić zmarłą córkę? Czy zasada oka za oko ząb za ząb jest najlepszą formą oczyszczenia? Czy zemsta jest w stanie ukoić ból? Książka kryje w sobie wiele pytań, na które nie ma dobrej odpowiedzi. Czy  w tym wypadku można powiedzieć, że zasada oko za oko, uczyni cały świat ślepym? 

poniedziałek, 14 października 2013

Księgarni czy księgarń?

źródło: nakanapie.pl 
Idziemy do dwóch księgarni? A może idziemy do dwóch księgarń?

Dopełniacz liczby mnogiej to księgarni czy księgarń?

Obie formy są poprawne!
Dlatego możemy używać ich zamiennie. Jednak większość użytkowników preferuje tę pierwszą formę.


piątek, 11 października 2013

Inferno – Dan Brown

Dan Brown – najsłynniejszy pisarz na świecie. Jego odważne thrillery nie raz wstrząsnęły światem. W Kodzie Leonarda da Vinci szokuje wiernych historią potomstwa … Jezusa. W Aniołach i Demonach odkrywa mroczną politykę Watykanu i jej zbrodnie, dokonywane zawsze w białych rękawiczkach. W Zaginionym Symbolu odkrywa tajemnice loży masońskiej. Teraz przyszła kolej na czwartą powieść z udziałem symbolisty – Roberta Langdona, również szokującą.




9 października – wtedy do polskich księgarni trafiła najnowsza książka mistrza thrillerów. Od samego otwarcia po książkę ciągnęły tłumy. Z każdej strony klienta atakowały plakaty INFERNO. Nic dziwnego, w końcu najwięksi fani Browna czekali na ten dzień od lat.
Główny motyw książki fanatykom pisarza jest już znany. Miliony symboli ukrytych w działach mistrzów, których rozszyfrowanie wstrząśnie światem. Tym razem Brown ustąpił miejsca sztuce na rzecz literatury. Boska komedia Dantego, dzieło znane nawet laikom. Piekło, Czyściec, Raj. Etapy wędrówki ku oczyszczeniu. Kręgi piekielne przedstawiające przerażające wizje grzeszników. Zderzają się z żyjącym współcześnie szaleńcem, który próbuje urzeczywistnić wizję mistrza.
Robert Langdon budzi się w szpitalu we Florencji. Okazuje się, że ktoś próbował go zabić. Został postrzelony w głowę. Ale nie to jest najgorsze. Naukowiec stracił pamięć! Nie pamięta skąd wziął się we Florencji, dlaczego szuka go międzynarodowa policja, dlaczego ukryty w jego marynarce radioaktywny pojemnik otwiera się wyłącznie na jego linię papilarne i czemu amerykańska ambasada nasłała na niego zabójcę! Ostatnim jego wspomnieniem jest spacer po kampusie uniwersytetu, na którym wykłada… na innym kontynencie. Z pomocą lekarki szpitala udaje mu się umknąć przed zamachowcem. Od tej pory rozpoczyna walkę na śmierć i życie. Nie tylko swoje, ale także całego świata! Dzięki wizjom, które go nawiedzają, wie gdzie ma szukać wypełnienia dla luk w pamięci. A jedyne słuszne rozwiązanie wiedzie przez kręgi piekieł Dantego. Langdon jako symbolista wie, że Dante w swoim utworze ukrył drugie dno – dopiero jego poznanie może ocalić świat. Dlaczego? Światowej sławy genetyk odkrył, że liczba ludzi na świecie wzrasta w postępie geometrycznym. W wyniku czego populacja wzrośnie tak gwałtownie, że na ziemi zabraknie surowców naturalnych i ludzie zaczną walczyć między sobą o przetrwanie i … w końcu wyginą. Aby temu zapobiec stworzył strasznego wirusa, który doprowadzi do zagłady połowy ludzkości! Wskazówki miejsca, w którym ukrył wirusa zawarł w … pieśniach z Piekła Dantego.
Genialna intryga, wymieszana ze sztuką oraz zawrotna akcja, całkowicie w stylu Dana Browna. Jak w poprzednich jego książka, nie wiadomo kto tak naprawdę jest dobry, a kto zły. Kto stoi po stronie Langdona, a kto próbuje go wykorzystać, w celu spełnienia swoich mrocznych wizji. Tym razem jednak Dan Brown przeszedł samego siebie. Przez całą książkę bawi się z czytelnikiem w kotka i myszkę. Gdy już wydaje się, że zagadka została rozwiązana, wszystko okazuje się iluzją i akcje kreowana jest od początku, na zupełnie innych zasadach. A co najgorsze, tym razem Robertowi nie udaje się udaremnić planu szaleńca. Po raz pierwszy Langdon się spóźnia. A nierozwiązana zagadka zamieni Ziemię w PIEKŁO.


sobota, 5 października 2013

Co z tym apostrofem?

http://wiedzanieboli.blogspot.com
Jak się okazuje w praktyce, apostrof (') jest jednym ze znaków graficznych sprawiających Polakom niezwykłą trudność.

Kiedy go wstawiamy? 
Warto zwrócić uwagę przede wszystkim na trzy przypadki.


1. Gdy wyraz obcy zakończony jest e niemym (czyli niewymawianym), a uzupełnienie go polską końcówką nie zmienia jego końcowej spółgłoski, np.
college, college'u, college'owi, college'em itd.
Wilde, Wilde'a, Wilde'owi, Wilde'em. 

Jeśli końcówka spółgłoskowa zmienia się, apostrofu nie stosujemy!
( np. o Wildzie)

Tę regułę stosujemy również w przypadku francuskich imion i nazwisk zakończonych es niemym (Combes, Combes'a).


2. Gdy wyraz obcy kończy się na y, a końcówka polska jest przymiotnikowa, np.
Kennedy, Kennedy'ego, Kennedy'emu.

Jeśli końcówka zaczyna się literą y, to nie stosujemy apostrofu! (a y nie podwajamy)
np. Kennedych, Kennedym. 

Bez apostrofu zapisujemy nazwiska, w których końcowe y wymawiamy jako j, np.
Boy, Boya, 
Disney, Disneya.


3. Gdy wyraz obcy zakończony jest literą spółgłoskową niewymawianą, a końcówka jest właściwa przymiotnikom, np.
Rabelais, Rabelais'mu, Rabelais'go. 

W tym przypadku w końcówce pomijamy literę e.





środa, 2 października 2013

Kawałek tortu czy kawałek torta?

www.abcgospodyni.pl 
Jedna z czytelniczek zwróciła uwagę na bardzo ważną rzecz: odmianę rzeczownika tort.

Coraz częściej możemy usłyszeć: Kroję torta, Poproszę o kawałek torta. Podczas gdy prawidłowe formy to: tort, toru (Kroję tort - dlaczego? ponieważ rzeczowniki nieżywotne mają biernik równy mianownikowi, w tym przypadku końcówkę zerową; Poproszę o kawałek tortu).

Problem ten został doskonale wyjaśniony tutaj.